Kawa po turecku czy ekspresu? Która jest lepsza?

Najświeższe badania pokazują, że Polacy najchętniej pijają caffe latte, espresso z dużą ilością spienionego mleka. A więc już nie kawa po turecku, która – wydawać by się mogło – zajmuje niezachwianie najwyższą pozycję wśród rodzajów parzonych każdego dnia kaw w naszym kraju. Sedno sprawy tkwi w słowie „najchętniej” – ankietowani odpowiadali bowiem na pytanie o ulubiony rodzaj kawy, nie ten, który pijają najczęściej! Bo nie da się ukryć, że ekspres do kawy to sprzęt, którego nie znajdziemy w każdym domu. Kawę po turecku można zaparzyć zawsze i wszędzie – wystarczy kawa, wrzątek, kubek. A do tzw. latte niezbędny jest ekspres. Która z nich jest zatem lepsza – z ekspresu, czy ta „z gruntem”?

Wzrost popularności kaw z ekspresu można tłumaczyć co najmniej kilkoma powodami. W naszym kraju zmieniła się kultura picia kawy – coraz chętniej wychodzimy na nią do kawiarni, kojarzymy ją z przyjemnością, elementem zbliżającym ludzi, sprzyjającym integracji. Po drugie staliśmy się zdecydowanie bardziej wymagający, jeśli chodzi o smak. Chcemy, żeby podstawowy wariant kawy, a więc mała czarna, miała jak najlepszy smak, ale zależy nam też na kawowej różnorodności. Po trzecie bardziej niż kiedyś dostępne są dziś ekspresy do kawy. I chodzi tu o sprzęt do użytku domowego.

O tym, który wariant parzenia kawy jest lepszy, świadczy choćby to, że kawę po turecku… trudno dziś już znaleźć w menu jakiejś kawiarni. Standardem jest kawa z ekspresu. Jakie argumenty stoją za tym faktem?

1. Kawa w ekspresie parzona jest pod ciśnieniem

Parzenie pod ciśnieniem (standardem jest 15 barów) pozwala wydobyć z kawy zdecydowanie lepszy smak. W kawie po turecku zmielone ziarna przez cały czas jej picia pozostają na dnie kubka, uwalniając do naparu dodatkowo niepotrzebne substancje. Z ekspresu natomiast uzyskujemy jedynie czystą kawową esencję. Taka kawa parzona jest krótko, dzięki czemu uzyskujemy doskonalszy napar. Kawa parzona pod ciśnieniem ma też mniej kofeiny, co z pewnością stanowi ważny argument dla osób, które muszą uważać na jej nadmiar w diecie.

2. Ekspres to gwarancja temperatury

Kawę w kubku za każdym razem zalewamy wodą o nieco innej temperaturze. Czasem od razu po zagotowaniu, czasem 5 minut później, bo „zagadaliśmy się z koleżanką w pracy”. A nawet drobne różnice w temperaturze wody wpływają na efekt końcowy! Za wysoka temperatura wzmaga gorycz, za niska – kwasowość naparu, poza tym kawie brakuje wyrazistości. Byłoby inaczej, gdyby kawę najlepiej było zalewać wodą o temperaturze 100 st. C, a więc od razu po zagotowaniu. Niestety, najlepszy napar powstaje w wyniku parzenia kawy w 92-96 st. C. Uzyskanie takiej jest praktycznie niemożliwe, gdy zalewamy kawę wodą prosto z czajnika. Tymczasem ekspres zaprogramowany jest tak, by wodę podgrzewać zawsze do tej samej temperatury.

3. Ekspres mieli kawę na bieżąco

Zmielona kawa łatwo się utlenia, tracąc swoje właściwości i zmieniając smak. Najlepiej jest więc mielić ją bezpośrednio przed użyciem i w takiej ilości, by wystarczyło tylko na bieżące potrzeby. Kiedy wybieramy kawę po turecku, zwykle nie chce nam się tego robić. Sięgamy po kawę mieloną. A ekspres? Jeśli ma wbudowany młynek, to mieli kawę za nas. Bezpośrednio przed zaparzeniem. Przykładem takiego ekspresu jest Saeco Lirika. Modele bez młynka pozwalają natomiast na wsypanie tylko jednej porcji kawy, dzięki czemu zmielona kawa nie pozostaje w ekspresie aż do następnego użycia.

2018-04-16T10:54:51+00:00